W jednym z wcześniejszych postów zwróciliśmy Waszą uwagę na przełomową decyzję Bielendy. Marka w końcu zdecydowała się na to, aby jej produkty były reklamowane przez jedną ze sławnych Polek. Wybór padł na Edytę Olszówkę. Niektóre firmy jednak już powierzyły swój wizerunek znanym twarzom. Sprawdzmy, czy to dobra strategia...

W zeszłym roku producent kosmetyków "AA" przygotował dla nas coś specjalnego. Ambasadorką marki została nie jedna, a... dwie gwiazdy. Każda z nich miała reprezentować inne wartości i każda skierowała swój przekaz do innej grupy odbiorców. Razem stworzyły uzupełniający się duet. O kim mowa? Oczywiście o Monice Brodce i Małgorzacie Braunek.
Energiczna, oryginalna, pełna artystycznej inspiracji i młodzieńczego wdzięku. Bez względu na wiek, raczej większość z nas ją rozpozna. Od czasów programu telewizyjnego "Idol" Brodka przeszła jednak ogromną metamorfozę. Z uroczej dziewczynki, grającej na skrzypcach i nucącej góralskie przyśpiewki, stała się dojrzałą, określoną artystką. Alternatywna, nieco awangardowa płyta "Granda" okazała się przełomowym sukcesem. Właśnie ta przebojowość i świeżość miały być symbolem linii +18, +30, +40 marki AA Technologia Wieku.
Podział ról był konsekwentny i uzasadniony. Linie +50, +60, +70 przypadły w udziale zatem Małgorzacie Braunek. W ostatnim czasie jest rozpoznawalna szczególnie dzięki roli w serialu "Dom nad rozlewiskiem" oraz dalszych częściach serii. Nie należy jednak zapominać, że sławę zdobyła dzięki grze w tak legendarnych polskich filmach, jak "Potop" czy "Lalka". Oprócz tego jest również zasłużoną aktorką teatralną. Instrygującą stroną Braunek może okazać się fakt, że jest buddystką, praktykującą jako nauczyciel zen. Do wizerunku marki AA aktorka miała wnieść zatem niewątpliwie swoją wiedzę, doświadczenie i radość z życia.
Nie wiemy jak Wam, ale nam to połączenie bardzo przypadło do gustu. Kampania wciąż funkcjonuje z powodzeniem. Kobiety mogą indetyfikować się z marką niezależnie od swojego wieku. Ambasadorki natomiast nie muszą udawać kogoś, kim nie są. Co Wy na to?