To, że czegoś nie widać, nie oznacza, że tego nie ma. Z drugiej strony, czy warto żyć w ciągłym poczuciu walki z własnym ciałem i postawy obronnej wobec wszystkiego, co nas otacza? Wolne rodniki. Kolejny nierozpoznany „wróg”...

Wolne rodniki to niestabilne cząsteczki tlenu, które przyłączają się do innych cząsteczek, zmieniając tym samym ich strukturę chemiczną. Powodują przez to zapalenie, a może nawet i śmierć „zaatakowanej” komórki. W normalnych warunkach wolne rodniki wspomagają w ten sposób w naszym organizmie odporność przez utlenianie toksycznych substancji czy niszczenie bakterii. Jednak w wyniku niektórych przemian dochodzi do zwiększonej produkcji rodników, a to już oznacza kłopoty...
Sami z resztą je wywołujemy. Alkohol, nikotyna, wysoka zawartość konserwantów w żywności, ale również narażenie na silne promieniowanie słoneczne, zanieczyszczenie środowiska, czy stres. To właśnie za sprawą wolnych rodników te czynniki wywołują szybsze starzenie się skóry, choroby serca, cukrzycę, ogólne osłabienie odporności i wiele innych.
Rada? Oczywiście unikanie powyższych negatywnych okoliczności, jak nadużywanie alkoholu czy palenie papierosów oraz rozwaga w korzystaniu z dobrodziejstw letniego słońca:) Jeśli chodzi o dietę, hasłem klucz są tutaj przeciwutleniacze, które neutralizują negatywne działanie wolnych rodników. Do tego należy dbać o odpowiedni, regularny wypoczynek. Ze stresem natomiast najlepiej radzić sobie poprzez aktywność fizyczną, która skutecznie rozładowuje napięcie.
Czynniki, o których mowa, jak i ich związek z późniejszymi dolegliwościami raczej nie są dla nikogo nowością. Wiedza o istnieniu wolnych rodników wyjaśnia nam jedynie cały proces, jaki zachodzi w związku z tym w naszym organizmie. Ostatecznie ich działanie to obraz bardzo wielu schorzeń oraz niedoskonałości, a walka z nimi to po prostu przepis na świadome dbanie o swoje ciało. Proponujemy zatem potraktować to jako kolejną zachętę do zdrowego trybu życia!